Opublikowano

Co ratuje życie

Co ratuje życie

CO RATUJE ŻYCIE, gdy wisi ono na włosku?

Angielski przez 5

Chcesz wiedzieć, jak skończył Marek? Jak zakończyła się „basenowa” historia, która zaważyła nad być albo nie być Marka? (Link do pierwszej części, tj. 1/2, tutaj).

Waga

Stawiając wagę na dnie basenu pod wodą Marek zrobił jedyną rzecz, jaka była w tym wypadku zasadna. Powtórzył zresztą eksperyment Archimedesa.

W tych warunkach jedynym sposobem stwierdzenia czy figurka warszawskiej Syrenki czy szczecińskiego Gryfa była wykonana ze szczerego złota było umieszczenie szalkowej wagi z figurkami pod wodą i obserwowanie, w którą stronę przechyli się waga. Figurki ważyły tyle samo, ale jeśli jedna z nich była wykonana z posrebrzanego srebra to musiała mieć większą objętość, czego nie sposób było stwierdzić poprzez „obserwację nad wodą”.

Szczere złoto

Gdy waga znalazła się pod wodą można było oczekiwać, że szczerozłota figurka, jako ta o mniejszej objętości, pozornie straci na wadze mniej niż druga. I dlatego szalka z nią pójdzie w dół. A ta wykonana z pozłacanego srebra, jako ta o większej objętości, pozornie straci na wadze więcej. I dlatego szalka z pozłacaną pójdzie w górę.

Czy Szef Wszystkich Szefów daruje Markowi życie?

To szczeciński Gryf wisząc pod wodą tuż nad dnem basenu okazał się być szczerozłoty! Marek chwycił Gryfa i ledwo wystawiając usta i czubek nosa nad powierzchnię wody zaczął krzyczeć rozpaczliwie: „Mam! Złoto to to! Khy! Khy! To Gryf! Jest! Khy! Mam! Wiem!” – krztusząc się, Marek krzyczał w niebogłosy. A raczej „w stropogłosy”, jeśli coś takiego istnieje, bo przecież znajdowali się w piwnicy! Szef Wszystkich Szefów popatrzył z nieodgadnionym grymasem na twarzy…

(Serce Marka biło jak oszalałe! Woda w gardle, w uszach, w nosie, przemoknięte ubranie nie miały żadnego znaczenia. Marek myślał tylko o jednym… Czy Szaleniec i Okrutnik dotrzyma słowa?)

…i Szaleniec i Okrutnik skinął. Marek usłyszał metaliczny zgrzyt zakręcanego kranu, bulgotanie i… woda w rurach przestała szumieć. „Spuśćcie wodę” – rozkazał Szef Wszystkich Szefów.

Życie

Marek wziął głęboki oddech i zanurzył się pod wodą, żeby zagłuszyć wrzask, który wyrywał się mu z piersi i po raz pierwszy w życiu wrzeszczał pod wodą! Ten wrzask ulgi a zarazem dzikiej radości byłby jego ostatnim, gdyby w porę nie wynurzył głowy! Nad wodą znów zaczął kasłać, łapać powietrze jak ryba wyrzucona na brzeg i próbować uspokoić oddech. Gdy mógł już zacząć myśleć o czymś poza złapaniem oddechu, skonstatował, że na razie nie zostanie utopiony! „Co ma wisieć, nie utonie!” – pomyślał w przypływie wisielczego (który równie dobrze można by nazwać „topielczym”) humoru.

Znów usłyszał gdzieś z góry „Szybko się uczysz” – rzekł Szef Wszystkich Szefów. „Przydasz mi się” – dodał.

Marek nie wiedział, czy to dobra czy zła wiadomość. Na razie wiedział dwie rzeczy:
Że zamiast udusić się pod wodą, za chwilę będzie korzystał z ręcznika.
Oraz że skupianie się na problemie a nie na rozwiązaniu naprawdę może uratować życie!

Tomasz English Wyszkowski, WHY

PS Jutro dowiesz się, co to znaczy skupiać się na angielskim, który…
MOŻE BYĆ ZMIANĄ NA LEPSZE! WSZYSTKO, co myślisz o ZMIANIE, to NIEPRAWDA!