Opublikowano

Angielski to pretekst?

Angielski to pretekst?

Angielski to pretekst❓ Jak w czasie sesji poświęconych nauce języka angielskiego, angielski może być tylko pretekstem❓

Osoby, z którymi pracuję, nie wierzą w uczenie (się) języka angielskiego i świetnie na tym wychodzą❗

Docieramy do swobodnej komunikacji po angielsku w najszybszy możliwy sposób❗

Poproszę o Was o chwilę zastanowienia. Kiedy z angielskim szło Wam najlepiej, a kiedy najgorzej❓

Nie pytam tu o Wasze samopoczucie podczas nauki czy atmosferę na kursie języka angielskiego. Chodzi mi o to, kiedy zyskiwaliście najwięcej umiejętności w zakresie płynnej rozmowy po angielsku, a kiedy najmniej❓ Zastanówcie się, a ja w tym czasie opowiem Wam o dzisiejszym przedpołudniu.

Jestem w środku swojego dnia pracy (jest godzina ok. 12:30). Przed południem miałem trzy sesje. Po przerwie na lunch zaczynam drugą część dnia.

Gdy spotykam się z osobami, z którymi współpracuję, nigdy żadne z nas nie wie, jaki będzie temat sesji.

Pierwszą dzisiejszą sesję miałem z osobą, która jest menedżerem HR w bardzo dużej firmie. Zadałem na początku kilka pytań (rozmawiamy wyłącznie po angielsku, niezależnie od poziomu zaawansowania danej osoby). Na jedno z nich otrzymałem dziwną odpowiedź. Intuicyjnie poprosiłem o to, by osoba ta narysowała schemat pracy z projektami, który zwykle stosuje.

Na białej tablicy ukazały się …

Na białej tablicy ukazały się takie moduły (oczywiście po angielsku!) jak np. Problem, Idea, Zespół, Zasoby, Środki, Informacje, Zakłócenia, Plan B, Zmiana, Cel, Rezultat itd. itp. Starałem się dociec, dlaczego na pytanie z początku sesji otrzymałem odpowiedź, która wcale nie dotyczyła mojego pytania. I w końcu znaleźliśmy to❗

Okazało się, że ta osoba czasami za bardzo przywiązuje się do swojego planu działania❗

Wypracowaliśmy rozwiązanie, które świetnie się sprawdza w przypadku zakłócenia planu, ale obiecaliśmy sobie, że wrócimy do tematu następnym razem.

Można się znudzić sobą❓

Czy można nie lubić angielskiego, podczas którego zajmuję się sprawami, które żywotnie mnie dotyczą❓

Uważacie, że taki sposób odbywania sesji to nauczanie angielskiego❓ Czy angielski to tylko pretekst❓ Czy bieżące doprecyzowanie struktur zdaniowych w celu umożliwienia precyzyjnej komunikacji, to uczenie języka, czy angielski to tylko pretekst❓

Drugą sesję odbyłem z osobą, która zajmuje się technologią procesów produkcyjnych. Domyślacie się o czym rozmawialiśmy❓ Trzecią sesję przed lunchem przegadałem z głównym elektrykiem z olbrzymiej fabryki. Mówiliśmy między innymi o energii biernej, operatorach sieci i rozdzielnicach. Niezwykle interesujące❗

Poziom zaawansowania w angielskim tych osób jest zróżnicowany. Ale to fachowcy w swoich dziedzinach.

Nie tracimy czasu na angielski❗

Idziemy do przodu z tym czego w życiu i w pracy potrzebują❗

Czy angielski to tylko pretekst❓