Opublikowano

Wstęp do ebooka „Jak to co?!” (M)

Czy pamiętasz swoje pierwsze słowo? Albo swoje pierwsze wypowiedziane zdanie? Ja nie jestem pewien ani jednego, ani drugiego. Z tego jednak, czego mogłeś się już później dowiedzieć, albo z tego, co sam mogłeś zaobserwować u własnych dzieci, lub u dzieci Twoich przyjaciół czy znajomych czy członków Twojej rodziny, człowiek zaczyna mówić mniej więcej około drugiego roku życia. Czy oznacza to jednak, że dopiero wtedy zaczyna się komunikować? Oczywiście, że nie. Jako mały człowiek komunikowałeś się już dużo wcześniej. Słowa i zdania nie są niezbędne do porozumiewania się z ludźmi, którzy Cię otaczają, bo komunikacja nie ogranicza się do języka mówionego, czy pisanego. W życiu bardzo często, żeby się skutecznie (często nawet skuteczniej!) porozumieć, wystarczy (lub należy) użyć pozajęzykowych narzędzi komunikacji, takich jak płacz, okrzyk, odpowiedni wyraz twarzy, spojrzenie, gest, westchnienie lub… milczenie. I tu warto zadać pytanie, na które w gruncie rzeczy cała moja książka stanowi pełną odpowiedź: czy jeśli chcesz „nauczyć się języka angielskiego”, powinieneś uczyć się języka, czy też powinieneś uczyć się komunikacji z jego użyciem? Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że rozróżnienie to jest pozorne, że różnica jest niewielka, jednak gdy poznasz wszystkie aspekty sprawy i wysłuchasz wszystkich argumentów, nie możesz nie dojść do wniosku, że to rozróżnienie jest jednak zasadnicze, a różnica nie tylko fundamentalna, ale że zmienia całkowicie proces nauczania i uczenia się języka angielskiego, przyspieszając ten proces, upraszczając i ułatwiając go, i uprzyjemniając.

Czy to, że ludzie zaczynają mówić (dzięki czemu ich komunikacja z innymi staje się bardziej precyzyjna, bo potrafią wyrazić siebie i dać się zrozumieć innym) około drugiego roku życia, to późno, czy wcześnie? Pamiętaj, że jako małe dziecko nie uczyłeś się tylko języka! A nawet, jako małe dziecko, nie uczyłeś się języka w ogóle. Uczyłeś się coraz lepiej i coraz precyzyjniej wyrażać samego siebie i rozumieć ten sam proces – wyrażania siebie – u innych! Jako małe dziecko uczyłeś się komunikacji z drugim człowiekiem i uczestniczyłeś w procesie rozwoju osobowości i kształtowania własnej tożsamości, w którym to procesie język stanowił tylko jedno z narzędzi. Przyjrzyjmy się temu, czego naprawdę uczyłeś się u zarania swego życia.

Jako małe dziecko obserwowałeś, słyszałeś i słuchałeś ludzi wokół siebie. Czułeś dotyk i zapach rodziców, poznawałeś smak jedzenia. Obserwowałeś relacje między sobą a innymi oraz byłeś także świadkiem relacji, które Ciebie nie dotyczyły. Obserwowałeś zachowania językowe i niejęzykowe. Byłeś uczestnikiem procesu komunikacji i tego procesu świadkiem. Płakałeś i doświadczałeś reakcji innych osób na Twój płacz. Milczałeś, uśmiechałeś się i zamyślałeś się lub zasypiałeś i budziłeś się i obserwowałeś reakcje innych na te zachowania. Widziałeś także u innych milczenie, uśmiech, zamyślenie lub spanie i budzenie się oraz doświadczałeś swoich własnych reakcji na te zachowania lub widziałeś, jak na te zachowania reagują inni ludzie. A potem, około drugiego roku życia albo nieco później (lub czasami nieco wcześniej), sam zacząłeś mówić, ale wszystkie wyżej opisane procesy nie ustały. Pojawiający się język po prostu te procesy uzupełniał i wzbogacał. Bo język nie stanowi jakiegoś zwieńczenia czy celu komunikacji. Język jest jej częścią (wcale nie najważniejszą), jej przejawem (wcale nie najbardziej typowym), jej narzędziem (choć rzeczywiście najprecyzyjniejszym). Ale zaraz! Czy czegoś nie przeoczyliśmy…? Powtórzmy… „później sam zacząłeś mówić”. Co to znaczy, że zacząłeś mówić? O, tu jest właśnie pies pogrzebany, w tym właśnie sęk! (Proszę, nie pytaj mnie o to, jaka rasa albo o to, jaka deska!)

Aby na to odpowiedzieć, zadam przedtem najważniejsze pytanie w kontekście mojej książki: czym w ogóle jest komunikacja? Właśnie! Otóż komunikacja jest Twoją próbą wyrażenia siebie, poddaną próbie interpretacji przez Twojego rozmówcę lub Twoją rozmówczynię; po czym następuje odwrócenie sytuacji: Twój rozmówca lub Twoja rozmówczyni próbuje wyrazić siebie i poddaje to Twojej próbie interpretacji. Jest to nieustający wysiłek utrzymywania porozumienia: w danej sytuacji, pomiędzy danymi ludźmi, którzy są w takich, a nie innych nastrojach i którzy myślą to, co myślą. Co to więc znaczy, że jako małe dziecko zacząłeś mówić?

Twoje, jako małego dziecka, pierwsze słowo (lub zdanie) to wynik w obrazowym uproszczeniu mniej więcej takiego myślenia: wydam z siebie dźwięki w sposób, którego używają osoby wokół mnie, czyli zachowam się podobnie do zachowania innych ludzi, i użyję tych dźwięków, aby zwrócić na siebie uwagę, może ktoś zrozumie, co chcę wyrazić? I tak dalej przy każdym kolejnym słowie i zdaniu. Ludzie wokół Ciebie próbowali to zinterpretować i jakoś się do tego odnieść. Sami wydawali z siebie dźwięki, czyli do Ciebie mówili, a Ty próbowałeś to jakoś zinterpretować i się do tego odnieść. I tak na zmianę. I w końcu, jako coraz starsze dziecko, zaczynałeś władać językiem ojczystym na poziomie swobodnej podstawowej komunikacji. No tak, ale co dokładnie działo się w tym procesie? I czemu tak naprawdę te komunikacyjne próby służyły? I po co w ogóle miałbyś zajmować się sobą z przeszłości? Przecież, podobno, jako dziecko języka uczyłeś się inaczej niż teraz, jako dorosły! Otóż nie! Dokładnie tak samo! Co w swojej codziennej praktyce od lat udowadniam! A skoro ten naturalny proces nauczania języka sprawdza się u wszystkich od zarania dziejów ludzkości, to zbrodnią jest nie stosować tego procesu w praktyce! W związku z tym albo w procesie nauczania i uczenia się języka angielskiego zaczniesz naśladować siebie samego z przeszłości, tj. niejako wrócisz do tamtego procesu, który jest naturalny i który już raz przeżyłeś(!), albo będziesz tracić czas, utrudniać sobie ten proces, komplikować go i dręczyć siebie i innych! To, jak uczyłeś się swego języka ojczystego jako dziecko, trzeba odtworzyć w procesie uczenia się języka angielskiego u Ciebie jako u dorosłego, a wtedy rezultaty komunikacyjne osiągniesz szybciej, prościej, łatwiej i przyjemniej.

Języka, czy pierwszego, ojczystego, czy też drugiego, obcego, czyli angielskiego, uczysz się (jeśli mówimy o skuteczności nauczania i uczenia się) zawsze tak samo i niezależnie od wieku. Obecnie (niestety powszechnie) stosowana metodyka nauczania języka angielskiego, oparta na „Perfidnej triadzie”, tj. po pierwsze, na tłumaczeniu angielskich słówek na polski, po drugie, na wyjaśnianiu po polsku (a raczej „zaciemnianiu”) gramatyki języka angielskiego i po trzecie, na tłumaczeniu powstających w Twojej głowie polskich myśli na język angielski, lekceważy i pomija najważniejszy komponent nauczania i uczenia się języka angielskiego – komunikację z drugim człowiekiem i cel tej komunikacji. Wystarczy przywrócić metodyce nauczania języka angielskiego komunikację, abyś wręcz natychmiastowo zaczął osiągać oczekiwane rezultaty i naukę języka zakończył nawet… szybciej, niż w przeszłości, gdy języka uczyłeś się jako małe dziecko i z punktu widzenia zdobycia umiejętności posługiwania się swoim pierwszym językiem, rozwijałeś go jednocześnie kształtując swoją tożsamość!

A więc, bez zbędnej zwłoki, wyrusz w tę podróż pełną niespodzianek i przyjemności, jaką może być nauka języka angielskiego. Pokażę Ci, na czym polega naturalny dwustopniowy proces uczenia się tego języka i jak przebiega. Wykażę, dlaczego obecnie powszechnie stosowana metodyka nauczania i uczenia się języka angielskiego, jako nienaturalna, spowalnia proces uczenia się, a w wielu przypadkach go uniemożliwia, bo być może sądzisz, że zniechęciła Cię na zawsze, i kiedyś zrezygnowałeś z nauki języka angielskiego, mówiąc wszystkim wokół, że już za późno, lub że nie masz zdolności językowych, często uważając w skrytości serca, że coś jest z Tobą nie tak. Zaprezentuję także, jak tę całą wiedzę można (i trzeba) zastosować w praktycznej dwustopniowej nauce języka angielskiego, i wykażę, że tego języka możesz nauczyć się także i Ty, jeśli tylko zdecydujesz się zastosować naturalną metodę jaktoco.pl, czyli Języka angielskiego kurs twój ostatni. Czas odzyskany.

Tomasz Wyszkowski